fbytinstagram

Ekstrakty z konopi a produkty z wyizolowanych kannabinoidów

Kilka Ważnych słów do Czytelnika! Opracowanie jest oparte na zawodowym i życiowym doświadczeniu autorki. Udostępniamy z założeniem, że nie zostaną potraktowane przez nikogo jako zalecenia ani porady medyczne.

Ekstrakty z konopi a produkty z wyizolowanych kannabinoidów z uwzględnieniem kosztów i działania

Wszyscy zapewne pamiętamy co się zadziało na rynku konopnym kiedy Krzysztof Poręba – Mr Hemperek pojawił się ze swoim produktem. Wiele osób wtedy nie dawało wiary jego słowom o efektach uzyskanych przy pomocy ekstraktu z konopi włóknistych. Pojawiło się wiele komentarzy, że to niemożliwe, że tylko RSO ma moc, a Krzysztof to…. I tutaj padała długa lista epitetów przeróżnej maści. Mimo, że informacji o konopiach, kannabinoidach, układzie endokannabinoidowym oraz osób chcących sprawdzić czy im pomogą jest coraz więcej, to wciąż wiedza jest nieuporządkowana, sprzeczna, a czasem wprowadzająca w błąd. Rynek konopny w Polsce rozrasta się jak, nie przymierzając, korporacja Big Pharma w USA. I bywa, że ma te same pobudki. Zarówno leki jak i konopie mogą być sposobem na życie i zarabianie pieniędzy, równie dobrze jak każdy inny sposób. I wiadomo, że każda działalność ma na celu dostarczyć zyski firmie, albo przynajmniej pokryć koszty funkcjonowania, a żeby było inaczej musiałby się pojawić jakiś bogaty sponsor czy inny fundator. Chodzi jedynie o to, aby w swojej działalności być uczciwym.

Darmowe rzeczy nie istnieją – zawsze jest ktoś, kto płaci. Tak jak jest np. z lekami w aptekach. Słyszymy: „Bezpłatne leki dla seniorów” ale to nie oznacza, że przychodzi senior do apteki i mówi: „poproszę ten lub ten lek” i dostaje go za darmo. Potrzebna jest od lekarza recepta, papierowa lub elektroniczna. Jest ona dokumentem, na podstawie którego pacjent dostaje lek, a refundator, czyli w Polsce jest to Narodowy Fundusz Zdrowia, płaci aptece za wydane produkty, dzięki czemu apteka ma środki, żeby zapłacić hurtowni, hurtownia – producentowi, a producent swoim pracownikom. Zawsze jest jakiś płatnik, ponieważ każdy pracujący człowiek dostaje wynagrodzenie za swoją pracę. (Przynajmniej w sytuacjach zgodnych z prawem.) Środki na refundację w NFZ są publiczne. Czyje więc? Część osób powie: niczyje, a część: wspólne.

Czasem, kiedy czegoś nie widać, to myślimy, że tego nie ma.

Każda sytuacja ma swoje lepsze i gorsze strony.

Z jednej strony leki za które pacjent nie płaci to możliwość uzyskania dostępu do leczenia, na które być może nie byłoby go stać w innej sytuacji. Z drugiej bywa, że rodzi patologie, za które wszyscy płacimy. Przykład, który to ilustruje to sytuacja z insuliną, dość powszechna na początku lat dwutysięcznych. Insulina to lek ratujący życie cukrzykowi, co do tego nikt nie ma wątpliwości. Jednocześnie zarówno wcześniej jak i aktualnie jest to lek dla wielu osób drogi, ponieważ nawet dzisiaj (2021 rok) najtańsza insulina kosztuje bez mała 100 zł za opakowanie, chociaż pacjent po refundacji płaci 3,20 zł. Resztę pokrywa NFZ. Diabetycy często nie są to osoby majętne, np. emeryci, renciści, coraz częściej dzieci. Koszty miesięcznego zaopatrzenia w insulinę oraz osprzęt do pomiaru glikemii czy materiały związane z używaniem pomp insulinowych, to wydatek kilkuset, często nawet powyżej tysiąca złotych, mimo refundacji.

Każdy zapewne zgodzi się, że pomoc państwa i całego społeczeństwa jest tu potrzebna z czysto ludzkiego punktu widzenia. Sytuacja patologiczna pojawiła się w czasach, kiedy jeszcze ceny urzędowe nie były „sztywne” jak dzisiaj i można było je zmieniać. Dzięki temu można było uzyskać wyższą kwotę refundacji, wystarczającą na pokrycie ceny zakupu z hurtowni, większy zarobek dla apteki i wystarczało jeszcze na to, żeby zapłacić pacjentowi za to, że przyszedł do tej konkretnej apteki zrealizować swoją receptę. Bywało, że kwota na paragonie zakupowym wynosiła np. 10 zł ale pacjent ich nie płacił, co więcej sam dostawał 10 zł do ręki. Kiedy miał receptę na 5 opakowań insulin, mógł zarobić 50 zł. Dla biednej babci takie dodatkowe pieniądze to był „dar z nieba”. W tej sytuacji wszystko byłoby w porządku, gdyby nie fakt, że potem w koszach na śmieci znajdujących się w pobliżu aptek, znajdowano nowe, nie otwarte opakowania insulin. Żeby babcia mogła dostać „swoje” 50 zł, NFZ musiał wypłacić aptece z pieniędzy podatników nawet 1500 zł. Jeśli np. tylko przy 5 aptekach w jednym mieście jednego dnia znaleziono w koszu na śmieci tylko 20 opakowań insulin, to wyobraźmy sobie ile w skali całego kraju, w ciągu jednego miesiąca pieniędzy z NFZ znalazło się w koszu – dosłownie i w przenośni. A może w tym samym czasie została wydana w NFZ decyzja odmawiająca refundacji na pokrycie procedur ratujących życie dla dziecka chorego na jakąś bardzo rzadką chorobę. Jednocześnie trudno sobie wyobrazić lekarza, który odmówiłby cukrzykowi wypisania recepty na insulinę. To jak skazanie go na śmierć.

Dlaczego w ogóle o tym wspominam? I to w kontekście konopi?

  1. Żeby uświadomić, że każde działanie wiąże się z pieniędzmi i tak naprawdę nie ma w tym nic złego. Ten uniwersalny sposób płatności jest wygodniejszym rozwiązaniem niż wymiana towarów lub usług. Wolę za zrobienie leku dostać pieniądze i wydać je na co chcę, zamiast np. dostać 3 usługi naprawy samochodu lub sadzenia drzew.
  2. Żeby wyjaśnić skąd się biorą różnice i dysproporcje w stosunku jakości do ceny produktów konopnych na rynku oraz wyjaśnić jak się poruszać na tym gruncie.

Na cenę każdego produktu składa się koszt składników, opakowań, podatek VAT, koszty pracy osób, zużytej energii, maszyn, odczynników i inne.

Mr Hemperek jest producentem Aromatów konopnych CBD. Do tej pory wytwarzał tylko ekstrakty z suszonych kwiatostanów oraz liści przykwiatostanowych roślin konopi włóknistych. Ostatnio zaczął również wytwarzać Aromaty konopne CBD z wyizolowanych kannabinoidów w oleju z nasion konopi, których produkcja jest łatwiejsza i tańsza.

Na cenę ekstraktów z rośliny Aromatów konopnych CBD MR (Mister) Hemperek składają się głównie koszty:

  • uzyskania suszu, czyli uprawa pola (talerzowanie, orka, poplon, mikroorganizmy, sianie), zbiór i suszenie
  • ekstrahentu (etanol spożywczy)
  • pracy przy wytwarzaniu
  • odczynników laboratoryjne do badań
  • pracy w laboratorium
  • analiz zewnętrznych

Na cenę ekstraktów z rośliny Aromatów konopnych CBD PAN Hemperek składają się głównie koszty:

  • zakupu wyizolowanych kannabinoidów u producenta
  • uzyskania oleju z nasion (uprawa pola, zbiór, tłoczenie)
  • pracy przy wytwarzaniu
  • odczynników laboratoryjne do badań
  • pracy w laboratorium
  • analiz zewnętrznych

Firma Mr Hemperek jest producentem, dlatego ma niższe ceny niż firmy zajmujące się pośrednictwem w sprzedaży.

W związku z wprowadzeniem nowych produktów zrobiło się zamieszanie: Jak to, „ Hemperek” wytwarza izolaty? Przecież zawsze był im przeciwny. Co się stało, że zaczął to robić?

Powodem była chęć uporządkowania rynku konopnego – dla osób kupujących oraz zmniejszenie ilości pracy – dla siebie, ponieważ dużo czasu musimy poświęcać na tłumaczenie dlaczego ekstrakt Hemperka jest inny. Teraz każdy sam może wybrać, sprawdzić i wyciągnąć wnioski. Do wyboru jest to co ma w ofercie większość producentów (tylko w niższej cenie) oraz stary produkt – ten który zrewolucjonizował wiedzę o konopiach włóknistych.

W książce pt. „ZDROWAŚ MARIO” Aleksandry Pezdy są reportaże o ludziach stosujących konopie. Brak wiedzy o różnicach między produktami powoduje postępowanie według opisanego poniżej schematu. Kiedy trafiamy na informację o tym, że konopie mogłyby pomóc w sytuacji kiedy nic więcej nie zostało, udajemy się do miejsca w którym mamy nadzieję uzyskać informacje na ich temat, czyli do lekarza (najczęściej nic nie wie o konopiach, a jeśli tak to o bogatych w THC) lub do apteki czy sklepu zielarskiego – gdzie trafiamy na produkty z wyizolowanych składników, sprzedawanych jako suplementy diety. Opis porcjowania tych produktów jest zgodnym z przepisami, chociaż często niezgodny z zapotrzebowaniem na kannabinoidy. Bohaterowie książki kiedy widzą, że stosowane produkty były dla nich nieskuteczne, sięgają po konopie bogate w THC, narażając się na problemy z prawem i więzienie.

W opisanych historiach był przeskok z produktu z wyizolowanymi (jednym lub kilkoma) kannabinoidami na rośliny bogate w THC lub ekstrakty z nich. Zauważmy, że z konopi bogatych w thc nie „wyciąga” się tego jednego kannabinoidu. Pali się lub waporyzuje cały kwiatostan albo robi z niego ekstrakt, który zawiera wszystkie kannabinoidy jakie są w roślinie w naturalnej proporcji. Dlatego ma inną siłę działania i mniej działań niepożądanych niż produkt wyizolowany. Ekstrakty z konopi włóknistych też mają inną siłę i spektrum działania niż produkty wyizolowane. Gdyby rzetelne informacje były powszechnie znane, byłoby łatwiej. Na uniwersytetach medycznych w Polsce o konopiach są zaledwie wzmianki, dlatego najlepszą wiedzę mają Ci, którzy poznali działanie tych roślin na sobie.

Jeśli ktoś chciałby sprawdzić jak reaguje na konopie zaczynając od najsłabszych produktów to kolejność jest następująca

Produkty oczyszczone z wyizolowanymi kannabinoidami – najmniejsza siła działania

Ekstrakty z konopi włóknistych – większa siła działania, przy niektórych problemach wystarczająca

Ekstrakty RSO lub ich mieszanki z ekstraktami z konopi włóknistych – największa siła działania, szczególnie w bólu.

Skąd można wiedzieć co jest najlepsze? Tylko sprawdzając na sobie.

Dobry obraz daje regularne stosowanie produktu przez 6 tygodni, zanim podejmie się decyzję o zmianie i kolejnym teście.

Konopie to często „ostatnia deska ratunku” dla wielu osób. Niektórzy sięgają po nie dopiero kiedy wszystko inne już zawiodło. Kiedyś myślałam, że tak mają wszystkie osoby sięgające po konopie, ponieważ w większości takie się do nas zgłaszały. Jednak znajoma właścicielka jednego ze sklepów z konopiami w Warszawie zauważyła, że w jej praktyce zdarzają się osoby, które wybierają produkty o słabszej sile działania, nawet za wyższą cenę, ponieważ mają łagodniejszy smak, łatwiej się odmierza krople a jednocześnie jedynie delikatne działanie uspokajające i przeciwzapalne jest wystarczające. W naszej praktyce również zdarzały się osoby, które chciały same sprawdzić na sobie i porównać efekty działania produktów z wyizolowanego czystego cannabidiolu, zanim sięgną po ekstrakt z rośliny. To była jedna z przyczyn, dla której zapadła decyzja żeby wprowadzić te produkty.

Tak naprawdę problem nie leży w tym, że na rynku są produkty zawierające ekstrakty oraz wyizolowane kannabinoidy obok siebie, tylko na tym, że głównie z powodu braku wiedzy efekty które można uzyskać tylko za pomocą ekstraktów przypisuje się produktom z wyizolowanych pojedynczych kannabinoidów. Część osób sugeruje się ceną, myśląc, że to co droższe to lepsze. Tak przecież często bywa np. w przemyśle i innych branżach, gdzie rynek od lat jest jasny i klarowny. W konopiach sytuacja jest trudna z tego powodu, że osoby wykwalifikowane do leczenia jak lekarze czy farmaceuci niewiele, a czasem nic nie wiedzą o konopiach. Często nawet nie zdają sobie spawy, że istnieją różne konopie, ponieważ słyszeli tylko o tych bogatych w THC. Wśród „terapeutów konopnych” przeważają osoby z innych branż. Zdarzają się również tzw. Ambasadorzy marki, którym się wydaje, że sprzedaż konopi to coś podobnego do sprzedaży kosmetyków. Jeśli ktoś ma tylko trochę stresów i wystarczy mu uboższy skład produktów to nie ma sprawy, ale chyba nikt nie chciałby się znaleźć w sytuacji, że wydawał ogromne kwoty na produkt, który od początku nie miał szans dać spodziewanych efektów, tylko dlatego, że ambasadorka marki myślała, że to wszystko jedno.

Czasem na konferencjach konopnych lekarze opowiadają jak uczyli się od swoich pacjentów, których życie zmusiło do szukania pomocy samemu, czasem w krajach gdzie konopie są bardziej powszechne i znane. Zwyczajnie, najwięcej wie ten kto sprawdził. Potem wiedzą może podzielić się z innymi, choć to będą tylko ogólne wytyczne, bo reakcje są indywidualne.

Kiedy konopie nie działają?

  1. Kiedy jest nieprawidłowa częstotliwość stosowania.
  2. Kiedy jest nieprawidłowa porcja.
  3. Kiedy jest nieprawidłowy skład.
  4. Czasem oczekiwania są nierealne – nic nie da rady wyciągną
  5. Z zaawansowanej, przewlekłej choroby osoby w ciężkim stanie, która podjęła decyzję, że odchodzi. Można tylko zmniejszyć jej cierpienie i lęk przed śmiercią.

Jak dawkować?

Zgodnie z zapotrzebowaniem, które stwierdza się na podstawie obserwacji organizmu. Zazwyczaj producent podaje informacje na swoich stronach internetowych.

Jeśli produkt jest suplementem diety musi mieć napis na opakowaniu: „nie przekraczać zalecanej dziennej porcji”. Dlatego na jednym produkcie jest napisane, żeby nie przekraczać 5 mg na dobę. Na innym 60mg a na jeszcze innym 75mg. Takie napisy są wymagane przez przepisy dotyczące suplementów diety, chociaż wprowadzają dezorientację, więc znowu – potrzebna jest wiedza.

Jaka jest różnica w działaniu produktów z pojedynczych kannabinoidów i ekstraktów?

Ekstrakty z czasem stosowania dają coraz bardziej zauważalne efekty. Mierzone lepszym samopoczuciem, poprawą wyników badań kontrolnych oraz spowolnieniem lub redukcją zapotrzebowania na stosowanie leków chemicznych. Pierwsze efekty najczęściej są na psychikę i widoczne są miedzy często 7 a 14 dniem stosowania.

Produkty z wyizolowanych kannabinoidów cechują się delikatnym działaniem. Widoczne jest ono już po kilku dniach, ale z czasem pozostaje na tym samym poziomie lub słabnie mimo zmiany dawki.

Który produkt jest lepszy?

Ten który jest dopasowany do indywidualnych potrzeb.

Mgr Anna Szyszkowska

Napisz Komentarz

Your email address will not be published.